Back to Top

Sejmik: MILCZĄCE MEDIA - BIERNI RADNI

Jedno musimy Władysławowi Ortylowi oddać. Umiał doprowadzić do sytuacji, że wszyscy radni myślą tylko o tym, jak się do niego przytulić na zdjęciu, albo zatrudnić jakiegoś pociotka w urzędzie. To samo lokalne media. Chyba już tysiące razy rozmawialiśmy z pracownikami mediów pokazując im sprawy, które gdyby byli rzeczywiście dziennikarzami, a nie tylko pracownikami mediów, powinny wzbudzać ekscytację jak zdradza rasowy pies myśliwski zobaczywszy łowną zwierzynę. Od naszych podkarpackich pracowników mediów prawie zawsze słyszymy tylko: wicie, rozumicie, nie da się, nie puszczą...
Z kolei od etatowego aparatu partyjnego PiS zatrudnionego w partii i po wszelkich urzędach słyszymy zawsze, że jesteśmy jedynie śmiesznymi śmieciami, które wszystko co mogą, to popisać sobie w internecie. Ok, niech i tak będzie. W takim razie będziemy sobie pisać w internecie. Np. przed dzisiejszą sesją sejmiku wskażemy i powrócimy do spraw, które naszym zdaniem powinny interesować dziennikarzy i radnych (zwłaszcza tych opozycji), ale oczywiście nigdy nikt na ten temat nie usłyszy ani od tych radnych, ani pracowników mediów.

Pierwsze sprawa dotyczy imprezy łazików marsjańskich, którą jeszcze niedawno z dumą nasza władzunia prezentowała jako wielkie swe osiągnięcie. Wówczas było przyzwolenie, więc media szeroko opisywały, jak to do naszego ulubionego CWK zwieziono tony piachu i puszczano po tym jakieś pojazdy. Potem się popsuło i nagle władzunia oznajmiła, że w przyszłym roku imprezy nie będzie, bo organizująca fundacja jest niegrzeczna - nie zapewniła tłumaczenia na angielski. Trochę nas materiały pracowników mediów zdziwiły, bo brakowało tam jednej, oczywistej informacji. Czy umowa w ogóle przewidywała, że ma być takie tłumaczenie?

Nic prostszego, wystąpiliśmy o umowę w trybie informacji publicznej i już po 14 dniach (czyli w ostatnim dopuszczalnym ustawowo terminie) mieliśmy umowę w ręku (jak zwykle rozumiemy, że w Urzędzie Marszałkowskim mają taki burdel, że znalezienie umowy zajęło im dwa tygodnie - skoro ustawa mówi, że mają udostępnić niezwłocznie, a szukali 14 dni).

Czytamy umowę, a tam oczywiście o żadnych tłumaczeniach mowy nie ma. Czyli władzunia nagle przestała lubić łaziki marsjańskie z jakiegoś innego powodu, a to tłumaczenie to był tylko pretekst. Głupi zresztą, bo wystarczyło poprosić o umowę żeby wiedzieć, chodzi o coś innego. Przy okazji mamy dowód, jak pracują pracownicy medialni - przecież to oni powinni byli zażądać tej umowy, nim napiszę choć linijkę na ten temat. A jednak popełniono ileś tam materiałów sugerujących, że fundacja od łazików marsjańskich coś zawaliła i dlatego impreza za rok się nie odbędzie. Ciekawe z czego wynika, że opublikowano takie materiały, a pracownicy medialni nie zapytali o umowę? Kto ciekaw, z łatwością znajdzie w necie te publikacje, a pod nimi podpisanych tych pracowników medialnych - wystarczy ich zapytać.

To jednak nie koniec. Gdyby w tej umowie nie było tylko o tłumaczeniach, świadczyłoby to wyłącznie o pracownikach medialnych. Dużo ciekawsze jednak jest nie to, czego w tych umowach nie ma, a właśnie to, co tam jest! Oto dowiadujemy się np. że władzunia płaciła fundacji za całą imprezę kwotę 300 000 plus udostępnienie CWK. Z umowy nie można się dowiedzieć, ilu będzie uczestników, jaka będzie jej skala.

Oto wybrane pozycje z budżetu imprezy:

  • opracowanie opisu przygotowania gruntu i dostaw ziemi do budowy toru - 8 000
  • zakup lub wynajem gruntu niezbędnego jako podłoże zawodów - 7 000
  • przewóz gruntu niezbędnego jako podłoże zawodów - 13 000
  • zamieszczanie wpisów tematycznych na portalu Facebook i Twitter - 3 000
  • redagowanie oraz dystrybucja informacji prasowych - 10 000
  • negocjacje z prelegentami moderatorami konferencji  - 8 000

(jak same negocjacje 8 tys, to ciekawe, ile wzięli prelegenci - ale skoro całość 300 000, to było z czego...).
też takie pozycje, które trochę trudno zrozumieć. Czy władze województwa wiedzą, co właściwie kupiły? Czytamy: obsługa merytoryczna zawodów - 10 000 , a zaraz potem: obsługa techniczna zawodów: 18 000. Obsługa techniczna była niemerytoryczna, czy jak? No ale skoro koordynacja wolontariuszy 1 200 , to nie mamy więcej pytań. Generalnie - władzunia za nasze pieniądze nieźle się w CWK bawi.

O cudach przy budowie CWK piszemy od lat (i jeszcze przed sesją będzie). Jednak umowy o wykorzystywanie tego obiektu jakie zawiera się obecnie, równie interesujące. Np. niedawno odbyła się w CWK sztandarowa impreza PiS-owska pt. Kongres 590. Uczestniczyli wicepremierzy, marszałkowie, ministrowie - kogo tam nie było. Cała PiS-owska śmietanka. Organizatorem formalnie była Fundacja im. Sławomira Skrzypka z Warszawy która z naszą władzunią zawarła równie interesującą umowę. Wynika z niej, że nasza władzunia finansuje tysiąc rzeczy. Województwo finansuje oczywiście koszty udostępnienia na dwa dni CWK. Pokrywa koszty oprawy artystycznej w wykonaniu Filharmonii Podkarpackiej. Obiad na 2000 osób. Trochę enigmatyczny jest zapis, Województwo zobowiązuje się do pozyskania dodatkowego partnera kongresu. Czyżby drogą Województwo przyprowadziło jeszcze jakieś pieniądze?

Natomiast warszawska fundacja sprzedawała bilety na imprezę i oczywiście wpływy zatrzymuje dla siebie - a przynajmniej w umowie nie ma nic, żeby dzieliła się z Podkarpaciem. Sens ekonomiczny wydaje się oczywisty. Jeśli jedna strona płaci koszty, a druga pobiera za bilety i zostawia to sobie, w istocie dochodzi do transferu środków od tego, kto za wszystko płaci do tego, kto sprzedawał bilety. Innymi słowy nasza PiS-owska podkarpacka władzunia zrobiła przelew do warszawskiej PiS-owskiej fundacji. Jeszcze ciekawiej było, gdy fundację zaczęliśmy dopytywać o to, że raz twierdzą, udział w imprezie nie wiąże się z opłatami, a potem sprzedają bilety - ale to już nie dziś, bo by nam się ten materiał rozrósł jeszcze bardziej.

O kolejnych ciekawostkach które powinny chyba zainteresować tak pracowników mediów jak i radnych napiszemy jeszcze przed jutrzejszą sesją. Ten materiał wraz z umowami które zawierała władzunia, przesyłamy do pracowników mediów i radnych. Jesteśmy jednak całkowicie spokojni. Nikogo to nie zainteresuje. W końcu wszyscy tak ładnie razem bawili się jeszcze niedawno pod okiem Ortyla Władysława podczas uroczystego otwarcia CWK.