Back to Top

Na 500+ wzięliśmy 20 mld kredytu

Może rząd zrobi "grupon" na używane niemieckie auta?

Dzisiejszy nasz wzniosły konserwatywny komentarz do 500+ powstał wcześniej, nim pojawiła się poniżej linkowana informacja. Pomijając już sprawy zasadnicze z naszego komentarza, mamy szybki wniosek racjonalizatorski dla PiS.

Skoro rząd już podejrzewa, że za 500+ kupiono prawie milion starych samochodów z Niemiec, to niech rząd wprost obejmie ten proceder swoim patronatem. W kolejnym roku 500+ niech pani Szydło podpisze po prostu umowę międzyrządową z panią Merkel na zakup np. pół miliona używanych dziesięcioletnich Golfów, taki międzypaństwowy "grupon" i niech je rozprowadzi zamiast 500+.

Za każdego Golfa będzie jednostkowo z pewnością dużo taniej i przynajmniej najbardziej niebezpieczne wraki będzie można Niemcom reklamować, jak minister Morawiecki pojedzie je odebrać. Same oszczędności na transporcie powinny być spore - jak milion starych Golfów przyjedzie na pociągowych platformach, a nie samochodowych lawetach.

http://www.newsweek.pl/biznes/mateusz-morawiecki-500-plus,artykuly,388941,1.html


***

Jeszcze o 500+

To nawet zabawne, że pomysł w rodzaju 500+ wprowadziła formacja, przedstawiająca się jako prawicowa, na dodatek ciesząca się poparciem Kościoła. Oczywiście, w krótkiej perspektywie łatwo tłumaczyć, że 500+ to projekt pasujący do takiego światopoglądu. Hierarchowie okazali się podatni na bałamucenie opowieściami o prorodzinnych celach inicjatorów.

Konserwatyzm patrzy na rzecz w dłuższej perspektywie, nie tylko przez pryzmat doraźnej demagogii. Czym w tej optyce jest 500+? To dość proste. Odwróconą emeryturą. Będzie trochę więcej sto lat temu wymyślono, żeby państwo płaciło każdemu, kto osiągnął jakiś wiek. To myślenie rozciągnięto teraz w drugą stronę. Niech państwo płaci każdemu, kto nie osiągnął jakiegoś wieku. Po ponad stu latach działania systemu emerytalnego coraz ciężej zdobywać głosy w wyborach obietnicą emerytur, bo młode pokolenie w ogóle nie wierzy, że dostanie jakieś emerytury, - ten system na naszych oczach się właśnie ostatecznie rozkracza. Trzeba było wymyślić coś nowego, więc wymyślono odwrotne emerytury.

Bardziej wzniosłe uzasadnianie konieczności wprowadzenia 500+ odwołuje się do tego, ma to być remedium na depopulację. Zapłacimy ludziom za to, żeby mieli dzieci. Zważyć jednak należy na to, jak to było. Depopulacja to późny efekt wprowadzenia emerytur. Skoro zabezpieczenie bytu na starość nie zależy od posiadania i wychowania dzieci, stało się to jednym z powodów, dla których wielu Europejczyków z tego rezygnuje. Można z góry przewidzieć, że wprowadzenie odwróconych emerytur typu 500+ również w perspektywie długookresowej, choć już chyba nawet nie stu lat jak w przypadku emerytur, spowoduje jakieś takie nieoczekiwane skutki. Wygląda więc na to, że w przypadku 500+ mamy do czynienia z klasycznym przypadkiem gaszenia pożaru benzyną, leczenia zwiększeniem dawki tego, co okazało się szkodliwe.

Mimo przykrych skutków niepowodzeń społeczno-inżynierskich przedsięwzięć, są one dla konserwatysty też pocieszające. Okazuje się, człowiek chcący nadmiernie przeprojektować świat według własnych pomysłów, napotyka na barierę w postaci pierwotnego zamysłu Bożego, której nijak nie przeskoczy. Może najbardziej kłopotliwe, że niebezpieczeństwa długofalowych skutków nie widzą również biskupi . Politycy wiadomo, czemu wpadają na takie pomysły jak emerytury, czy obecne odwrócone emerytury. Zrobią wszystko, by dostać głosy w wyborach i nie patrzą dłużej, niż na kadencję w przód, a i to rzadko. Biskupi niby nie mają takiego problemu, bo demokratycznym procedurom nie podlegają.