Back to Top

Komu wolno DONOSIĆ NA POLSKĘ i dlaczego?

[fot. wikipedia]
[fot. wikipedia]

Poseł do Parlamentu Europejskiego Poręba Tomasz wymyślił, żeby Komisja Europejska zajmowała się tym, że w Mielcu fabryki trują powietrze. Oczywiście jesteśmy za tym, żeby sprawę trucia w Mielcu wreszcie załatwić. Przypominamy jednak, że PiS wielokrotnie kategorycznie potępiało donoszenie na Polskę do Unii.

W ostatnich dniach np. Ryszard Legutko był wyjątkowo aktywny w krytykowaniu tego, że Unia zajmuje się Polską. No to o co wam właściwie panowie z PiS chodzi? Polacy nie powinni donosić na Polskę do Unii, Unia nie powinna zajmować się Polską – ale akurat dymami nad Mielcem to musi się zajmowaćUnia i akurat Porębie wolno donosić?

Na dodatek jak się dobrze nad sprawą zastanowić, to wiadomo, czemu Poręba tak zagrał. Niestety, nie chodzi tu o dobro mieszkańców Mielca, których Komisja Europejska przytuli do swego łona. Wiadomo, kto sprawę powinien załatwić: WIOŚ, ARP, Wojewoda Podkarpacki, Marszałek Woj. Podkarpackiego. A tak się składa, że wszystko to obecnie podmioty w rękach PiS. Poręba musiałby więc apelować do swojej partii, by w końcu zrobiła w porządek w Mielcu. Musiałby np. apelować do swojego partyjnego przełożonego marszałka Władysława Ortyla i wojewody Ewy Leniart, którą tenże Ortyl desygnował na funkcję. Znacznie prościej jest się drzeć, że ma to zrobić Komisja Europejska, a jak nic się dalej nie będzie działo, Poręba niewątpliwie wystąpi w tygodniku “Korso” i powie, że dym nad Mielcem, to wina Junckera, a nie urzędników z PiS-owskiego nadania.

My proponujemy coś zupełnie innego. Zaapelowaliśmy do wszystkich właściwych instytucji by powiedziały nam, co właściwie unosiło się z komina w dniu 14 września 2016 roku ok. godz. 14.30. Jeśli nikt nie będzie w stanie odpowiedzieć na to pytanie, stanie się jasnym, wszystkie dotychczasowe opowieści urzędów o tym, że wszystko jest ok, kłamstwem. Wówczas zażądamy rozliczenia urzędników którzy przez lata kłamali mieszkańców Mielca, a potem tego, by wreszcie powstały urządzenia, które pozwolą precyzyjnie określić – co unosi się nad Mielcem w każdym poszczególnym momencie i skąd to się wzięło.

Napisaliśmy też do pana Legutki, żeby zechciał nam dziwną sytuację wytłumaczyć. Co powoduje, że do zachowania Poręby nie stosuje się tych reguł, które głosi PiS na temat stosunków PolskaUnia?

Klarowny, przekonujący wywód Pana Profesora wybiłby zęby wszystkim takim niegodziwcom jak my, którzy w słuszność działania PiS nie wierzą a priori.

 

*****

Pan
Ryszard Legutko
Poseł do Parlamentu Europejskiego

 

W ostatnich latach Prawo i Sprawiedliwość, również Pana ustami krytykowało wszelkie działania zmierzające do zainteresowania instytucji unijnych polskimi sprawami. Także w ostatnich dniach krytykował Pan fakt, na forum unijnym dyskutowane wewnętrzne sprawy polskie, w tym kwestie Trybunału Konstytucyjnego.
W tym samy czasie Pana kolega, Tomasz Poręba zdaje się działać dokładnie w odwrotnym kierunku. Chce interwencji Komisji Europejskiej w związku ze stanem powietrza w Mielcu. Troska o rozwiązanie zadawnionego problemu jakości powietrza w Mielcu jest ze wszech miar godna pochwały. Problem tylko w tym, że - z której strony nie spojrzeć - odpowiadają za to przede wszystkim podmioty podlegające politycznie PiS: wojewodzie, marszałkowi, administracji rządowej. Nawet gospodarzem terenu, gdzie powstaje zanieczyszczenie, jest Agencja Rozwoju Przemysłu. Rodzi się podejrzenie, że Poręba po prostu chce odwrócić uwagę od działań, za które pośrednio lub bezpośrednio odpowiadają ludzie PiS. Woli krzyczeć: niech Juncker to załatwi. A jak nie załatwi, to pewnie będzie mówił, że smród w mielcu, to wina Brukseli. Spoglądając z takiej (oczywiście tendencyjnej) perspektywy, Poręba dopuszcza się chyba rodzaju manipulacji motywowanej partyjnie.
Pozwoliliśmy sobie napisać do Pana jako do kolegi Poręby, ale również jako do znanego autora wielu publikacji filozoficznych. Nasze podejrzenia co do motywów działania Poręby niewątpliwie odrażającą „mową nienawiści” cechującą tych, którzy z irracjonalnych powodów nie chcą pokochać Waszego ugrupowania.
Zapewne istnieją dobre powody natury etycznej, politologicznej, które sprawiają, zupełnie czym innym jest, gdy aktywności instytucji oczekuje ktoś inny niż polityk PiS, a sprawa wygląda całkiem inaczej, gdy Poręba dochodzi do wniosku, to nie od urzędników krajowych, ale właśnie brukselskich oczekiwać należy zlikwidowania problemu w Mielcu. Klarowny, przekonujący wywód Pana Profesora wybiłby zęby wszystkim takim niegodziwcom jak my, którzy w słuszność działania PiS nie wierzą a priori. Jego zwerbalizowanie zajęłoby Panu Profesorowi zapewne tylko kilka chwil, bardzo prosimy.

 

*****

Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Rzeszowie
Wojewoda Podkarpacki
Marszałek Województwa Podkarpackiego
Agencja Rozwoju Przemysłu

 

Załączone zdjęcie przedstawia dym wydobywający się z komina zakładu w mieleckiej specjalnej strefie ekonomicznej w dniu 14 września 2016 roku ok godz. 14.30 (zdjęcie pierwotnie opublikowane na jednym z prywatnych profili na facebook.com). W związku z tym zwracamy się z uprzejmą prośbą o jedno z dwóch:
1. poinformowanie, co dokładnie zawierał ten dym wraz z podaniem źródła pomiaru,
2. oświadczenie, iż wszelkie wcześniejsze wasze działania i oświadczenia w sprawie stanu powietrza w Mielcu były bzdurami wyssanymi z palca, gdyż tak naprawdę nie jesteście w stanie na bieżąco kontrolować jakości powietrza w mieście.

Sprawa tego, co dzieje się na mieleckiej strefie, ciągnie się od lat. Zaniepokojeniu mieszkańców odpowiada pełne zadowolenie z siebie urzędów twierdzących, iż wszystko jest w najlepszym porządku. Wszelkie urzędy traktują mieszkańców Mielca jak idiotów mówiąc im, że w momencie jak powietrze było badane, wszystko było ok. Tymczasem problem mieszkańców jest dokładnie odwrotne. Nie chodzi o to, czy są takie momenty, gdy kominy ze strefy nie trują. Chodzi o to, aby było wiadomo kiedy trują i jakie substancje się z nich unoszą.

[fot. wikipedia]