Back to Top

Kolejny apel o odwołanie Lesława Majkuta

Działaniom sekretarza województwa Lesława Majkuta w sprawie CWK przyglądamy się od dawna. Z rosnącym zdumieniem. A po wczorajszym briefingu jesteśmy całkiem oszołomieni.

Wiele miesięcy temu pytaliśmy, jak to właściwie jest, że Lesław Majkut udziela się w kółko na terenie budowy, prowadzi posiedzenia rady budowyskoro wszystko to jest zadanie RARR. Skąd aktywność sekretarza województwa? W lutym 2015 roku pytaliśmy: kto właściwie zarządza na CWK? Majkut, czy Fudała? Słowik? (RARR po coś powołała osobnego pełnomocnika do tej inwestycji), Ortyl? a może jeszcze ktoś inny? Ponieważ nie można było tego rozstrzygnąć, do RARR i Urzędu skierowaliśmy pisma z pytaniem, jakie stosunki prawne, na jakiej podstawie nawiązane łączą ich z prof. Szlendakiem, który opracowywał wówczas materiały dotyczące tego, czy dokumentacja inwestycji w ogóle jest kompletna, czy jest prawidłowa. Już wówczas apelowaliśmy o odwołanie Lesława Majkuta po tym, jak nie można było nawet ustalić, czy wykonawca otrzymał komplet dokumentacji niezbędnej dla realizacji projektu, czy nie. Majkut najpierw twierdził, że wykonawca taką otrzymał, a gdy poprosiliśmy o udostępnienie protokołu przekazania dokumentacji, nie udało się uzyskać tego dokumentu. Wykonawca natomiast twierdził konsekwentnie, że całej dokumentacji nie otrzymał ale jest poganiany, żeby jak najszybciej budować.

Teraz mamy coś podobnego. Wykonawca twierdzi, że projekt w zakresie instalacji wodnych był od początku wadliwy. Eksperci mówią, w związku z tym obiekt zagraża zdrowi i życiu ludzi. Lesław Majkut na to, wszystko jest w porządku. Ale najlepsze to, co Majkutowi wyszło ze zwołanego przez niego samego briefingu.

Po pierwsze ku naszemu osłupieniu Majkut nagle oświadczył, dokumentacja wykonana przez prof. Szlendaka, nie była wykonywana na zamówienie inwestora, tylko wykonawcy. Pamiętamy to dokładnie inaczej i można przypomnieć, media też relacjonowały to odmiennie. Gazeta Wyborcza wówczas pisała:

„Rzeszowska Agencja Rozwoju Regionalnego, która w imieniu samorządu województwa prowadzi tę inwestycję, musiała zlecić weryfikację projektu. Prace trwały kilka miesięcy, kosztowały dodatkowe 100 tys. zł i potwierdziły poprawność wyliczeń konstruktorów z Podkarpacia”.

Można tylko dodać, że o dokumenty w tej sprawie występowaliśmy tak do RARR, jak i do Urzędu, ale wszyscy uznali, iż jest to tak wielka tajemnica, że są upoważnieni, by kwity utajnić.

Po drugie, co jeszcze dziwniejsze, na wczorajszym briefingu wystąpił z Majkutem pan Bober, który ku już całkowitemu naszemu osłupieniu oznajmił:

„Ona [instalacja] została zaprojektowana prawidłowo, natomiast nieprawidłowo została wykonana. Wpusty dachowe zostały źle zamontowane, podobnie jak rury i punkty stałe. Dziwię się, że to zostało odebrane” (cyt. Gazetą Wyborczą).

Wyszło więc na to, że na jednym briefingu Majkut z pewną miną oznajmiał, że z obiektem wszystko jest w porządku i może być użytkowany, a zaproszony przez samego Majkuta pan Bober dowodził, że nie powinien być nawet odebrany – a więc w konsekwencji nie może być chyba również używany? Bardzo zabawne jest to, że podczas tego samego briefingu Majkut mówi, że odbiór był prawidłowy, a Bober, że nie powinien zostać dokonany.

Ponieważ od dawna nie można było ustalić (a próbowaliśmy), kto właściwie odpowiada za to, co dzieje się na CWK, wcale nas nie dziwi, że chaos narasta. Jedno wydaje się w miarę jasne. Czołowym siewcą tego chaosu, jak się wydaje, jest Lesław Majkut i pozostaje jedynie powtórzyć apel do marszałka, by jak najszybciej go odwołał.

Co do samej sprawy, powiatowy nadzór budowlany ma chyba w tej chwili sprawę bardzo prostą. Skoro na oficjalnym briefingu w Urzędzie Marszałkowskim mówi się, że budynek nigdy nie powinien być odebrany, to chyba najprościej cofnąć tę decyzję i jeszcze raz bardzo uważnie przyjrzeć się temu obiektowi. Czy od początku był wadliwie zaprojektowany, czy tylko wadliwie wykonany?