Back to Top

Działki pod Millenium: KOGO KOŁUJE RADNY KULTYS?

Statut miasta Rzeszowa mówi, że każda uchwała ma zostać zaopiniowana od strony prawnej, a potem przez komisję. Dlatego byliśmy przekonani, że nowa uchwała w sprawie sprzedaży działek miejskich pod Millenium Hall też będzie objęta taką procedurą.

Jakie było nasze zdziwienie, gdy dziś okazało się, Komisja Gospodarki Przestrzennej Rady Miasta pod wodzą radnego Roberta Kultysa w ogóle nie zamierza się tym zajmować. Przedstawiciel Prawicy Podkarpackiej Ireneusz Dzieszko został podczas posiedzenia komisji poinformowany, że stosowna opinia została już wydana. Udał się więc do właściwego pokoju biura Rady, by opinię otrzymać. Tam o takiej opinii nic nie wiedzieli - jedyna opinia jaka jest pochodzi z sierpnia br. i dotyczy uchwały uchylonej przez wojewodę - więc powrócił na komisję pana Kultysa, która właśnie zakończyła. Dopytawszy, o co w tym właściwie chodzi otrzymał informację, pan Kultys wyobraża sobie to w ten sposób, że komisja zajmowała się "sprawą" jak były poprzednie projekty uchwał, więc teraz jest od tego obowiązku zwolniona. Radny Kultys kilkakrotnie pytany, gdzie jest opinia do nowego projektu uchwały, za kazdym razem podkreślał, że komisja już opiniowała "sprawę".

Tymczasem § 43 ust. 3 statutu Miasta mówi jasno:

Projekty uchwał wnoszone przez radnych, Komisje, mieszkańców oraz kluby radnych, winny być złożone Przewodniczącemu Rady, który – celem zaopiniowania – niezwłocznie kieruje je do stosownych komisji, Prezydenta i radcy prawnego, a jeśli uchwała może rodzić skutki finansowe, również do Skarbnika Miasta.

Z jednej strony to się w sumie ucieszyliśmy. Takie procedowanie jakie serwuje radny Kultys, musi skończyć się tym samym co poprzednio - uchyleniem uchwały przez wojewodę. Z drugiej strony trudno jednak nie zapytać: po co właściwie Kultys robi takie rzeczy? Poprzednia uchwała była raczej słaba od strony prawnej, stąd w nowym projekcie dokonano całkowitej zmiany podstawy prawnej, na której uchwała ma się opierać. Tylko, że obecna uchwała jest jeszcze słabsza prawnie, a na dodatek procedowana z ewidentnymi uchybieniami. Jak to wyjaśnić?

Stawiamy taką oto hipotezę: panu Kultysowi i jego kolegom zajmującym się uchwałą wcale nie zależy na jej uchwaleniu. Z jakiegoś powodu chcą jedynie osiągnąć taki skutek, żeby sprawa cały czas była w grze. Czy przypadkiem nie po to, żeby obecni właściciele Millenium cały czas mieli nadzieję? Poczucie, że coś w interesującej ich sprawie się dzieje?

To tylko domysły. Może pan Kultys czy pan Szumny będą chcieli przedstawić bardziej satysfakcjonujące wyjaśnienie. Ciekawe natomiast, czy jutro podczas posiedzenia znajdzie się choć jeden radny, który zwróci uwagę na to, że Rada Miasta nie trzyma się elementarnych procedur uchwałodawczych. Jeśli nic takiego nie nastąpi, będzie to dawało poważnie do myślenia.